Moja baza kolorystyczna























Od dawna uważam, że kolor stroju gra zdecydowanie większą rolę od fasonu. 

Po wielu latach porażek i upadków przeplatanych kilkoma dosłownie przebłyskami geniuszu kolorystycznego,

 chyba w końcu udało mi się stworzyć ściągawkę, z której zamierzam korzystać podczas zakupów.

Zacznijmy od "dołu" - spodnie, spódnice występują w odcieniach od średniej szarości do czerni. Ewentualne rajstopy również czarne, innych i tak nie miałam na nogach od wielu lat. 

Buty - buty muszą być czarne. Już dość naoglądałam się na ulicy połączeń typu czarne rajstopy plus jasno - brązowe botki. Wyjątkiem będą botki na obcasie w stylu Isabel Marant, które wybitnie podobają mi się właśnie w ciemno - zielonym lub ciemno - beżowym wydaniu (najchętniej w połączeniu z jeansami). Nowością w mojej szafie są (właściwie - będą) burgundowe buty na sezon inny niż zima. Jak da się zauważyć na załączonym kolażu ja też padłam ofiarą najmodniejszego w tym roku fasonu. Mam jednak zamiar buty tego typu - na wygodnym i niedużym obcasie - na stałe włączyć do swojej garderoby. 

Dlaczego burgund? Ten kolor świetnie sprawdza się w mnie w roli dodatków. 

Biała koszula i czarne jeansy w połączeniu z burgundowymi butami dla mnie brzmią świetnie!

I teraz czas na najważniejsze - wszystko to, co znajduje się blisko twarzy. Niemal wszystkie ciepławe, nasycone odcienie powinny być odpowiednie. Bieliźniane bluzki (najlepiej jedwabne) na cienkich ramiączkach, które zimą noszę pod swetrami, a latem w roli głównej, zwiewne koszule, aż w końcu ciepłe, zimowe swetry mają za zadanie ożywiać twarz. 

W moim przypadku najlepiej sprawdzają się odcienie musztardowe - nie do końca ciepłe, świeże, mające coś wspólnego ze złotem.

Złamana biel dodaje szlachetności i jak wspomniałam wyżej doskonale komponuje się z czernią i burgundem. Ciemna szarość doskonale dopełnia wyżej wspomniane kolory i sprawia, że nie wyglądam jak egzotyczny ptak. 

Co z okryciami wierzchnimi? Nie wyobrażam sobie szafy bez klasycznej czarnej, wełnianej marynarki. Płaszcz zimowy może być np. ciemno - szary, a inne w odcieniu na pograniczu khaki / nasyconego beżu.

Do kompletu brakuje klasycznej czarnej sukienki na każdą okazję. Mam ochotę na ten model z mango. Nie przepadam za wyrazistą biżuterią - wystarczy mi delikatny złoty wisiorek i pierścionek oraz perłowe kolczyki.

I jeszcze na koniec - jeśli podejrzewacie siebie o bycie tak jak ja jakimś wiosennym typem, koniecznie wypróbujcie odcień, który określiłam jako "musztardowe - nie do końca ciepłe, świeże, mające coś wspólnego ze złotem" (lepiej tego opisać nie potrafię;). 

Naprawdę zachęcam do podobnej analizy - dobrze dopasowane kolory to klucz do dobrego wyglądu. Czasami ze smutkiem trzeba przyznać, że kolor, który tak lubimy, sprawia, że wyglądamy bardzo niekorzystnie.

Komentarze

  1. "Musztardowe - nie do końca ciepłe, świeże, mające coś wspólnego ze złotem" - idealne określenie tego koloru ;-)
    Taka analiza kolorystyczna bardzo pomaga przy "budowaniu szafy" i zakupach.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty