Druga praca w IT

Tytuł wpisu brzmi lekko przewrotnie - jestem właśnie w trakcie szukania swojej drugiej pracy związanej z programowaniem i tym razem jestem już bardziej świadoma i bogatsza o wnioski wyciągnięte z pracy w pierwszej firmie. Dodam tylko, że w tej chwili nie szukam pracy czynnie - czekam na wieści z miejsca trochę nietypowego, w którym praca nie wiąże się tylko z siedzeniem przed komputerem.

Nie wiem czy znam kogoś, kto miałby więcej wątpliwości i obaw związanych ze zmianami w kwestiach zawodowych ode mnie. Nie chodzi mi o to, że nie chcę tych zmian, tylko o naturalne poczucie zagubienia i niepewności związane z kontaktem z zupełnie nową branżą. 

Zacznijmy od początku: miłym zaskoczeniem był brak problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Nie wysyłając ani jednego CV odbyłam 6 rozmów, z których dwie zaowocowały ofertą pracy, a jedna zaproszeniem do kolejnego etapu. Jakie były moje umiejętności? Raczej bardzo skromne. Ukończyłam 6-tygodniowy (intensywny) kurs, do tego można dodać trochę pracy własnej. Dodam, że miałam też pewne nietypowe oczekiwania - zależało mi na pracy w niepełnym wymiarze czasu.

Moje początki w nowej pracy wyglądały trochę inaczej niż to sobie wyobrażałam i niż przedstawiały to osoby, które znam. Mam wrażenie, że oczekiwano ode mnie zbyt dużej samodzielności, zwłaszcza na początku. Moje zadania (kiedy już przebrnęłam przez konfigurację środowiska pracy) nie były oczywiście skomplikowane i jak najbardziej w moim zasięgu, co nie zmienia faktu, że były to dla mnie zagadnienia zupełnie nowe, więc musiałam im poświęcać dużo czasu. Na pewno z pomocą kogoś doświadczonego byłoby mi na początku dużo łatwiej. 

Innym czynnikiem, który wpływał na to, że w firmie czułam się trochę nieszczęśliwa był brak towarzystwa. Oczywiście obok mnie siedzieli inni programiści, jednak więzi społeczne w zespole właściwie nie istniały. Rozmowy były trochę wymuszone, a nawet podczas przerwy na lunch, mimo, że zwykle wychodziliśmy razem, często panowała cisza przerwana pojedynczymi zdaniami, których - miałam wrażenie - i tak nikt nie słuchał. Nie chcę żeby to wyglądało tak, że tylko narzekam, ale o wiele łatwiej pracuje się z ludźmi, których się naprawdę lubi i którzy potrafią czasami zażartować i porozmawiać. Nie było też tak, że moi współpracownicy byli tak pochłonięci pracą do tego stopnia, że przysłaniała im ona cały świat. Raczej wręcz przeciwnie, chcieli po prostu odpracować swoje i zniknąć.

Pora na plusy: na pewno nauczyłam się kilku nowych rzeczy. Wiem też, że współpracownicy są czynnikiem ważniejszym od wynagrodzenia (nie to, żebym jako świeży pracownik zarabiała wiele :)) i będę miała to na uwadze. Chyba miło byłoby nie być też jedyną kobietą w zespole.

Po zebraniu niewielkiego doświadczenia w pisaniu w php zaczynam się zastanawiać nad głębszym zainteresowaniem się stroną front-endową. Obserwuję też ostatnio w ofertach wzmożone zainteresowanie java scriptem, który lubię, tylko musiałabym się sporo douczyć. 

Skąd biorą się moje obawy? Po pierwsze ciężko mi jest skupić się na pracy przed komputerem przez 8 godzin (to jednak co innego niż pisanie własnego projektu w domu). Potrzebuję różnorodnych zadań. Po drugie - jeśli jesteś osobą przyzwyczajoną do bycia jedną z lepszych - w pracy, w nauce - ciężko jest później zaakceptować to, że przychodzisz do pracy i nagle jesteś najsłabszym ogniwem. Wiem, że na niektórych działa to motywująco, na mnie chyba nie do końca. Brakuje mi pochwał i uznania ;p

Ten wpis nie wygląda do końca tak, jak powinien. Jest też trochę przygnębiający, ale może za to jego stworzenie zadziała na mnie terapeutycznie. Oczywiście jego celem jest ukazanie, że można trafić trochę lepiej i trochę gorzej, co jednak nie zaprzecza faktom, że praca programisty to jedna z najlepszych opcji ;)

Komentarze

  1. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli :) Atmosfera w pracy jest ważna i jeśli masz możliwość zmiany, skorzystaj z niej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty