The dress

via http://brunettesilhouette.tumblr.com



















Pragnę ogłosić, że urządzam sobie wiosnę i lato bez zakupów. Stworzyłam niedawno listę wszystkich rzeczy, które kupiłam w minionym roku (zapewne nie wszystkie pamiętam), zsumowałam poniesione koszty i prawda okazała się brutalna. Zawsze zastanawiam się milion razy przed kupieniem czegoś droższego, zakup porządnych rzeczy powyżej pewnej kwoty właściwie mi się nie zdarza. A tutaj okazuje się, że wydałam sporo pieniędzy na naprawdę niepotrzebne rzeczy, bez których mogłabym się obyć. 

Z ubraniami letnimi nie mam problemów - rok temu kupiłam 3 sukienki, 2 z nich nadają się na każdą okazję. Planowałam kupić jakieś wygodne spodenki na rower (skrócone 501-ki nie do końca sprawdzają się na długich przejażdżkach), ale ostatecznie odnalazłam starą parę lnianych spodenek, które powinny lepiej się sprawdzić.

Moją słabością tej chwili są sukienki Realisation, zwłaszcza czerwona i granatowa w kwiaty. Chyba jednak pójdę za głosem rozsądku i ewentualnie kupię sobie coś w podobnym stylu i znacznie niższej cenie. Latem mam ochotę na czerwienie i kupiłam już czerwone baleriny. Poszukuję białego t-shirtu plus wybieram okulary przeciwsłoneczne.  Następnie wprowadzam w życie brak zakupów. Zamierzam odwiedzać od czasu do czasu lumpeksy - wiosną i latem zaopatruję się w kaszmirowe swetry na zimę, a od czasu do czasu trafi się jakaś inna perełka.

Jeszcze jakieś trzy, cztery lata temu nie miałam letniej garderoby, teraz mam problem z zimową. Lubię letnie ubrania - może dlatego, że zajmują mało miejsca i są lekkie. Może to kwestia mojej niechęci do wielu warstw, a niestety zimą zwykle nie wystarcza mi jeden sweter. Może w tym roku postaram się znaleźć taki, który sprawdzi się w czasie polskiej zimy.

Komentarze

Popularne posty